Praca w Paryżu.

cafePo przeprowadzce czas spędzany na wszystkim i na niczym płynął mozolnie. W końcu trzeba było zabrać się za jakąś pracę.
Dni i tygodnie mijały, a ja od niechcenia przeglądałam ogłoszenia w internecie.

Co może robić Polka w Paryżu?

Bez języka francuskiego i z ubogim doświadczeniem?


Nie będę nikomu mydlić oczu, ale większość z nas pracuje na tzw. „menażu”  (femme de ménage – sprzątaczka).  Francuzi podobno nie zwracają za bardzo uwagi na dokładność wykonywanego porządku, ale raczej na ogólny wygląd, a do tego perspektywa zarobków 40zł na godzinę na starcie jest bardzo zachęcająca! Nie dziwota, że dużo Polek zadowala się tym już na stałe…

Pozostaje też niania w polskojęzycznej rodzinie lub z językiem angielskim. Jednak te ogłoszenia nad wyraz szybko stają się nieaktualne, bo to jednak wymarzona praca dla takiej emigrantki jak ja, pomimo iż dzieci nie znoszę.

Jest jeszcze możliwość pracy w Polskiej firmie.. Polska firma brzmi genialnie! Ale niestety często polscy pracodawcy wykorzystują niewiedzę oraz naiwność rodaków. Przykra prawda. Ale o tym za chwilę.


Pierwszą pracę zdobyłam nie inaczej jak przez znajomości, o czym warto napomknąć, gdyż Francuzi ślepo ufają, że polecona osoba, będzie dobrze wykonywała powierzoną jej pracę i przede wszystkim będzie uczciwa!

Nie trudno się jednak domyślić, że był to ów „menage”. Byłam na to gotowa i wiedziałam, że początki mojej pięknej francuskiej przygody, prędzej czy później mnie to spotka. Praca ta jednak nie miała za zadanie przynosić olbrzymich zysków, ani być całym moim światem, a jedynie oderwaniem się od domowej nostalgii i zrobieniem jakiegoś kroku na przód. Były to tylko 4 godziny raz na tydzień. Więc trudno nazwać to jakimkolwiek zatrudnieniem. Ale..

Jak na pierwsze doświadczenie w tego typu pracy, muszę przyznać, że zostałam bardzo miło zaskoczona! Mój francuski „patron” (czyli pracodawca) z którym porozumiewałam się po angielsku, był nad wyraz sympatycznym człowiekiem.
Po przyjściu do pracy ucinaliśmy sobie krótką pogawędkę i nie raz piliśmy razem poranną kawę! A w Nowym Roku dostałam butelkę prawdziwego szampana!

Czy to nie nazywa się prawdziwy szacunek dla drugiej osoby?
Wtedy pierwszy raz zobaczyłam ogromną różnicę miedzy Polską, a Francją..


Pewnego dnia, znudzona przeglądaniem ofert pracy, nagle natknęłam się na coś wymarzonego dla mnie! Praca przy produkcji biżuterii! Czy nie brzmi to idealnie? Do tego  w polskiej firmie, więc nie będzie problemu z komunikacją! Napisałam piękny list motywacyjny o moim kreatywnym powołaniu i jak to idealnie wykonuje się pracę która się kocha. ❤
A potem dzień próbny zaliczony na piątkę z plusem! 🙂
Pojawiłam się akurat w czasie gdy wykonywano zlecenie dla Coco Chanel!

Pracuje w Paryżu dla Coco Chanellll!!
PRZECIEŻ TO BRZMI JAK SPEŁNIENIE MARZEŃ!

Niestety nie wyglądało to tak kolorowo.
Praca nie byłaby taka zła gdyby przestrzegane były zasady bhp, ludzkie godziny pracy, nie było trzeba prosić się o wypłatę (!?) no i przede wszystkim gdyby pracodawca podchodził z szacunkiem do pracownika..

Poza tym dzięki tej pracy odkryłam, że hurtowe tworzenie przedmiotów, pozbawione mojej własnej kreatywnej ingerencji, nie jest dla mnie. Potrzebuję mieć możliwość tworzyć WŁASNE PROJEKTY i wykonywać je po swojemu!
Z sercem ❤


No i w końcu najlepsze co mogło mnie spotkać.

Praca u francuskiej rodziny w roli… NIANI!

Tak, było to nie lada wyzwanie! Praca znowu dzięki znajomościom. Tata dzieci jest znajomym M , więc rodzice zaufali mi (nam) i pomimo iż mój francuski był nadal na poziomie słabo komunikatywnym dali mi szansę.
Za którą jestem bardzo wdzięczna. ❤

Nie trudno się domyśleć że pierwsze tygodnie były rzuceniem na głęboka wodę.
Pierwszy raz miałam do czynienia z dziećmi w roli niani, na dodatek nigdy nie pałałam do rozwrzeszczanych szkrabów zbyt dużą sympatią. Ale to nie to był największy problem. Bariera językowa nie raz dawała w kość i pozostawiała bezradną i zrozpaczoną.

Teraz śmiało mogę powiedzieć, ze zawdzięczam moim dzieciakom naprawdę sporą lekcję francuskiego. I to nie takiego, którego wyczytuję w internetach, czy szkolnych podręcznikach. Tylko tego potocznego i przede wszystkim użytkowego! Każdego dnia jestem bogatsza o nową porcję francuskiej wiedzy!
I co najważniejsze coraz lepiej się z tym czuję 🙂

Do tego rodzice dziewczynek są niesamowici. ❤
Życzę wszystkim by było więcej takich francuskich pracodawców na świecie!
Wiem co mówię, bo znajoma miała wątpliwą przyjemność pracować u polskiej rodziny..
Niebo, a ziemia.

Reklamy

One thought on “Praca w Paryżu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s